Jesienna chandra… może warto ją przespać?

Brak światła (…) był jednym z głównych przyczyn wzrostu przypadków depresji – pisał Paulo Coelho w swoim bestsellerowej powieści „Weronika postanawia umrzeć”. I w zasadzie nie odkrył niczego nadzwyczajnego. Złe samopoczucie, smutek, apatia, przygnębienie, niechęć do robienia czegokolwiek… jednym słowem: chandra dopada nas zwłaszcza między październikiem a marcem-kwietniem, czyli w okresie krótkiego dostępu do światła dziennego. Niekiedy może ona trwać uporczywie długo i wtedy mówimy już o depresji.

O ile jednak depresja jest chorobą, którą najlepiej leczyć przy pomocy lekarza specjalisty, o tyle z chandrą jesteśmy najczęściej w stanie poradzić sobie sami. W jaki sposób? Najlepiej w naturalny. Przedstawimy Wam kilka wybranych, sprawdzonych przez nas patentów wraz z ich plusami i minusami w świetle bieżącej sytuacji.

 

Ruch i świeże powietrze

 

A najlepiej to połączyć w postaci spaceru lub dostosowanej do swoich możliwości formy sportu (dla jednych jogging, dla innych nordic walking…). Ruch wzmaga wentylację płuc w wyniku czego nasz organizm otrzymuje dużą dawkę tlenu, a wraz z nim energii do życia. Przy okazji ruchu wytwarzają się także endorfiny, zwane „hormonami szczęścia”. Z kolei lepsze ukrwienie mózgu poprawia uwagę, koncentrację, przynosi uspokojenie i ogólną poprawę samopoczucia. Bonusem nie do przecenienia jest zwiększenie odporności naszego organizmu na różnego rodzaju infekcje.

Niestety ten środek na zwalczanie jesiennej chandry jest obecnie mocno ograniczony ze względu na obostrzenia związane z Covid-19. Dlatego warto zadbać przynajmniej o regularne wietrzenie naszych mieszkań i solidną porcję gimnastyki przy szeroko otwartym oknie.

 

 

 

Bliskie kontakty z bliskimi ludźmi

I tu ponownie napotykamy na przeszkody związane z obostrzeniami i zaleceniami mającymi na celu właśnie ograniczanie obcowania między różnymi osobami – nawet jeśli są członkami naszej rodziny. Co prawda w dobie powszechnego Internetu można rozmawiać za pomocą wszelkiej maści komunikatorów, ale chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że to nie to samo, co kontakt osobisty? Trudno będzie nam czymkolwiek zastąpić wizyty u naszych krewnych i znajomych, dostarczające całej gamy bodźców dla naszych wszystkich zmysłów – zapach pieczonego ciasta, świeżo sparzonej kawy, emocji zawartych w głosie bliskich osób, których nie oddadzą najczulsze głośniki i mikrofony, naturalnego kontaktu wzrokowego, dotyku dłoni, albo serdecznych przytuleń na powitanie.

Na razie pozostaje nam więc pielęgnowanie ścisłych relacji z naszymi najbliższymi osobami, z którymi dzielimy mieszkanie. Być może nawet jest to świetna okazja do odbudowy nieco nadszarpniętych więzi z mężem, żoną, rodzicami, dziećmi…? Czasem, kiedy ludzie spotykają się zbyt często przestają doceniać wartość, jaką stanowią dla nich pozostali domownicy, prawda? Codzienny komplement, miłe słowo, albo czuły dotyk może sprawić cuda nie tylko w kwestii naszego samopoczucia, ale też poprawia nastrój osobom obdarowanym taką pochwałą i skłania je do odwzajemnienia się. W ten sposób możemy wspólnie wytworzyć masę dobrej energii wokół nas.

 

Drobne przyjemności

I znowu niestety musimy pamiętać o ograniczeniach nałożonych na nas z powodu Covid-19. Na razie nie uciekniemy od tego i trzeba raczej szukać sobie odpowiednich substytutów. One również są w stanie pozytywnie wpłynąć na poprawę naszego nastroju.

A zatem nie pójdziemy do kina, ale możemy obejrzeć dobry film w telewizji lub w sieci siedząc na rogówce we własnym salonie. Nie zatrzymamy się w kawiarni, ale nie musimy sobie odmawiać kubka pysznej kawy z ciastkiem lub czekoladą. Nie udamy się na koncert, lecz możemy do woli odtworzyć ulubione piosenki leżąc na wygodnej kanapie. Nie umówimy się do salonu Spa na dobroczynny masaż, ale… ale o tym nieco niżej!

 

Wysypianie się

Osoby doświadczające jesiennej chandry mają często naturalną skłonność do długiego spania. Naturalną – gdyż to co się z nami dzieje jest niczym innym, jak tylko reakcją na cykle przyrody, której przecież jesteśmy częścią. Od zawsze ludzka aktywność współgrała z porami roku: wiosną budziły się w nas nowe siły witalne i mnóstwo pozytywnych emocji, latem nasz dynamizm osiągał apogeum, jesienią „wygaszaliśmy” się i wyciszaliśmy, a zimą robiliśmy użytek z nagromadzonych zapasów, pogłębialiśmy rodzinną integrację na wspólnych biesiadach i… spaliśmy ile tylko było można. Dłuższy sen w tym okresie jest wręcz wskazany i nie należy go uważać za coś złego. O tej porze roku nasz organizm nastawia się na regenerację i przygotowuje się do kolejnej wiosny.

Dlatego właśnie istotne jest, aby przygotować nasze posłanie w taki sposób, abyśmy chcieli na nim przebywać dostatecznie długo. Tyle, ile potrzebuje nasz organizm… lub na ile pozwalają nam inne uwarunkowania. Długo można byłoby rozpisywać się na temat odpowiedniego klimatu w sypialni, kolorów, zapachów, materiałów, ilości światła, miękkości pościeli – o tym wszystkim możecie poczytać w innych artykułach na naszym blogu, do których linki umieszczamy w tym akapicie.

Wszystko co wymieniliśmy powyżej nie zmienia istoty sprawy, że podstawą udanego snu jest wygodny materac. Jak dobrać go właściwie do swoich preferencji, wagi ciała, albo wymagań zdrowotnych? To rzeczywiście prawdziwa sztuka, zwłaszcza że rodzajów materacy jest na rynku tak wiele. Dla przykładu – czy wiedzieliście, że niektóre materace posiadają właściwości masujące dzięki zastosowaniu specjalnych żłobień w piance? Nie jest to co prawda to samo, co prawdziwy masaż w salonie Spa, ale oddziałuje na nasze ciało w podobny sposób i z podobnym efektem.  Albo: czy byliście świadomi, że wiele materacy posiada specjalistyczne pokrowce z możliwością prania, o właściwościach regenerujących naskórek, albo regulujących poziom wilgoci wokół nas podczas snu. Ta ostatnia cecha przypadnie do gustu w szczególności osobom o tendencjach do nadmiernego pocenia się pod kołdrą.

Temat materacy jest rzeczywiście niełatwy, toteż zachęcamy do skorzystania porad naszych ekspertów mailowo, telefonicznie, na facebooku, albo przy pomocy czatu dostępnego na stronie naszego sklepu Comfort4u.

 

Cywilizacja kontra natura

Jesienna chandra to jeszcze nie dramat – można ją pokonać, nawet w tak trudnych warunkach, jakie wiążą się z obecnymi obostrzeniami dotyczącymi epidemii. Pamiętajmy, że jest to naturalne zjawisko, a nie dysfunkcja naszego organizmu. Jesień przypomina nam o potrzebie okresowego wyciszenia i wypoczynku i wraz z zimą przygotowują nas do pełnej aktywności z nadejściem wiosny. Co prawda współczesny świat pędzi w zupełnie innym rytmie i wymaga od nas ciągłej uwagi, koncentracji i dynamizmu, i nie zawsze możemy pozwolić sobie na dłuższy sen, czy zwolnienie tempa życia na jakiś czas. Jednak pamiętajmy też, że nadal jesteśmy częścią tej samej przyrody, na tej samej planecie, co nasi przodkowie. Pozwólmy ponieść się czasami w jej rytmie – wtedy zamiast jesiennej chandry zaczniemy doświadczać… jesiennego wyciszenia.